Strefa Pisania

Sam dla siebie jestem najbardziej interesującym tematem

Możemy spierać się godzinami, mam czas, ale ostatecznie trzeba będzie przyznać, że Johann Wolfgang Goethe miał rację twierdząc, że „Każdy pisarz w pewnej mierze opisuje siebie w swoich dziełach – nawet wbrew własnej woli”. 

Trudno, nawet w fikcji literackiej, oddzielić biografię autora od poruszanych przez niego wątków. Można by się zastanawiać, z czego wynika ciągła chęć pisania o sobie. Dlaczego właściwie pisarze, mając do opisania cały otaczający ich świat, wraz ze wszystkimi ludźmi, którzy kiedykolwiek po nim stąpali, uważają, że najciekawszym tematem są oni sami? Czy robią to tylko dlatego, żeby biedni uczniowie musieli na siłę doszukiwać się wątków autobiograficznych w ich utworach, zamiast cieszyć się lekturą? Wybaczcie, ten komentarz, musiałem gdzieś przepracować traumę po „Syzyfowych Pracach”. 

Szukajmy odpowiedzi. Z pewnością może mieć to charakter terapeutyczny, gdy autor pisząc, przeżywa kolejny raz pewien trudny temat, jak wspomniany Goethe. Inni, świadomi wagi zjawisk w których uczestniczą, dążą do nieśmiertelności swojej i swoich bliskich, opisując istotne przeżycia (Kerouac i „W Drodze”). Czasem spoglądają na tragiczne zdarzenia ze swojego życia i dodając do nich ostrze satyry, rozliczają się z przeszłością (Heller w „Paragrafie 22”). Jeszcze inni, tak sobie myślę, zwyczajnie mogą nie mieć nic ciekawszego do powiedzenia (to moje dojrzałe zdanie o Bukowskim, młodszy ja nie zgodziłby się z tym). Ja sam napisałbym książkę o sobie, tylko po to, aby lepiej wypadać przed kobietami. Chyba każdy powód jest dobry.  

Trudno, nawet w fikcji literackiej, oddzielić biografię autora od poruszanych przez niego wątków. Można by się zastanawiać, z czego wynika ciągła chęć pisania o sobie.

Każdy z nas najwięcej czasu spędza z sobą samym. Siebie znamy najlepiej i sami wiemy czego w sobie nie lubimy. Przeżycia i przemyślania każdego z nas, są idealnym materiałem na książką, film, lub opowieść w innej formie. Ważnym jest, aby umiejętnie to wykorzystać. James O’Barr stracił partnerkę w wypadku. Zabił ją pijany kierowca. Znalazł się w dołku i nie widział większego sensu na dalsze życie. Poczucie niesprawiedliwości rządzącej światem jeszcze bardziej spotęgowało się, gdy przeczytał artykuł o zamordowaniu na ulicy pewnej pary. Morderca zrobił to, aby zdobyć pierścionek warty 20 dolarów. Te przeżycia sprawiły, że żądny sprawiedliwości O’Barr stworzył kultowy w wielu kręgach komiks „Kruk”. Historia powracającego z zza grobu żądnego zemsty chłopaka sprzedała się w ponad 750 tysiącach egzemplarzy i doczekała kilku ekranizacji filmowych, w tym tej najbardziej znanej i owianej złą sławą z Brandonem Lee. 

A więc, jak śpiewał noblista Bob Dylan – za każdą piękną rzeczą, musiał stać jakiś ból. Wykorzystajmy go. 

Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o chwalebnym i odmiennym przykładzie pisania o sobie samym. Larry David, współtwórca i scenarzysta „Kronik Seinfelda”, jednego z najbardziej przełomowych seriali komediowych w historii telewizji, stworzył postać Georga, przyjaciela głównego bohatera, jako swoje alter ego. George jest krętaczem, pechowcem i wyjątkowo antypatycznym człowiekiem. Kilka lat później, ten sam Larry David stworzył kolejny serial – „Pohamuj entuzjazm”, gdzie nie posługuje się już innymi ludzi. Występuje w roli samego siebie. Neurotycznego i małostkowego mizantropa, który mówi co mu ślina na język przyniesie. „Stworzona” przez autora postać Larry David bawi do łez. Pisząc o sobie pamiętajcie, że nie tylko cierpienie jest istotne. Spójrzcie na siebie z dystansu. 

Szymon Swoboda

Photo by  Fares Hamouche

Sam dla siebie jestem najbardziej interesującym tematem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry