Strefa Pisania

Pisać na zabój

Naukowcy, dla odmiany japońscy, wyliczyli, że w ich kraju od 1900 roku popełniło samobójstwo ponad pięćdziesięciu pisarzy. Wiadomo, że kraj, który wymyślił seppuku oraz pilotów kamikaze, może nie stwarzać odpowiednich warunków do badań nad tym zagadnieniem.

Wybaczcie generalizację, ale pokuszę się o stwierdzenie, że wszyscy czytali dzieło jakiegoś pisarza, który postanowił odejść z tego świata na własnych warunkach. Śledząc historię literatury, można odnieść wrażenie, że samobójstwo bywa całkowicie naturalnym zakończeniem błyskotliwej kariery pisarskiej. Mit pisarza-samobójcy jest zakorzeniony tak mocno w umysłach czytelników, że może poważnie odstraszać przed wyborem takiej ścieżki życiowej. 

Naukowcy, dla odmiany japońscy, wyliczyli, że w ich kraju od 1900 roku popełniło samobójstwo ponad pięćdziesięciu pisarzy. Wiadomo, że kraj, który wymyślił seppuku oraz pilotów kamikaze, może nie stwarzać odpowiednich warunków do badań nad tym zagadnieniem. Jednak każdy kraj ma swoich przeklętych poetów, pisarzy, którzy zakończyli swój żywot przedwcześnie i z własnej woli. Oczywiście, do świadomości mas przebijają się te najgłośniejsze przypadki, jak celny strzał ze strzelby Papy Hemingwaya czy kąpiel z kamieniami w kieszeniach Wirginii Woolf. Legendarny Hunter S. Thompson, podobnie do Hemingwaya, wybrał strzał w głowę, a kilka miesięcy później, zgodnie z jego ostatnią wolą, jego prochy zostały wystrzelone z armaty przy akompaniamencie muzyki Boba Dylana. Wykonawcą tego osobliwego ostatniego życzenia, był wielki przyjaciel Pisarza Johnny Depp. Aktor stwierdził później, że pisarz zlecił wykonie zadania właśnie jemu, bo wiedział, że nikt inny nie jest na tyle głupi. 

Nie chciałbym, żeby ten wpis został odebrany jako kpiarski. Lista pisarzy z najwyższej ligi, którzy postanowili skończyć ze sobą jest ogromna i wpędza mnie w spory smutek. Sylvia Plath, Jack London, David Foster Wallace, Stefan Zweig, czy w Polsce Rafał Wojaczek, Edward Stachura, Tadeusz Borowski czy młody Mirosław Nahacz. Przyczyn takiego końca jest wiele, ale często łączy się je z powiązaniem pomiędzy skłonnościami do depresji a artystyczną wrażliwością. W pewnych przypadkach, nawet śmierć bywa okazją do napisania czegoś poruszającego kolejne pokolenia. Wystarczy przypomnieć, tak często cytowaną, notkę samobójczą Jerzego Kosińskiego:

„Kładę się teraz do snu na trochę dłużej niż zwykle. Nazwijmy to wiecznością”.

Pisanie, oprócz tego, że ma w sobie coś magicznego, jest procesem wymagającym samotności oraz często wykańczającym psychicznie. Do tego to ciągła niepewność i poczucie odrzucenia w przypadku braku sukcesu. Zakorzeniony w kulturze mit sprawił, że być może niektórzy do literatów podchodzą tak, jak dyrektor Samelko, bohater jednego z odcinków serialu Zmiennicy, który na sugestię, że niewydawany pisarz może sobie zrobić krzywdę, odpowiedział:

– Co tam, wie pani. Pisarze zawsze tak straszą, a są nieśmiertelni (…) To są zboczeńcy, maniacy, nierzadko pederaści. 

Uspokoję Was jednak na koniec. Oczywistym jest, że jeśli zdecydujecie się na wybór drogi życiowej, której najważniejszym podłożem jest kreatywność, powinniście się spodziewać, że będzie to droga pełna ekscytacji, ale i cierpienia. Z drugiej strony – czy jest jakaś droga, która jest całkowicie wolna od cierpienia? Czy zatem żywot pisarza jest przeklęty? Nie mniej i nie więcej niż żywot kogokolwiek innego. Badania pokazują, że najwyższy odsetek samobójstw jest wśród pracowników fizycznych, a najmniejszy pośród pracowników bibliotek*. Wnioski wyciągnijcie sami. 

*https://www.registerednursing.org/suicide-rates-profession/

Szymon Swoboda

Pisać na zabój

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry